Zima 1

Wigilia w starym domu w Pniewie

Czas i miejsce spraw najważniejszych

 

Podwórko migotało milionem światełek. Delikatnie płatki śniegu tworzyły na ziemi puszysty dywan. Drzewa, domy, płoty i drogi były jak z bajki, jak z pogranicza jawy i snu. Na dworze panowała cudowna cisza. Wydawało się, że słychać szelest prószącego śniegu. Gwiazdy na nocnym niebie świeciły mocniejszym niż zwykle blaskiem. Mroźne powietrze przypominało, że to środek srogiej zimy. Jednak serca przepełniały błogi spokój i radość, że ten wymarzony dzień stał się prawdą. Na wyciągnięcie ręki był świat wypełniony po brzegi szczęściem i miłością.

Stary dom przypominał miejsce wprost z baśni o Królowej Śniegu i jej krainie. Na dachu piętrzyła się coraz większa warstwa białego puchu, co sprawiało, że dom podobny był do ciastka z dużą porcją bitej śmietany. Z komina unosił się siwy dym. Prosto do nocnego nieba. Na werandzie świeciły delikatnie lampki w kształcie sopli lodu. Równo rozwieszone wyglądały jak brylanty. Ale to nie było jedyne światło tej zimowej nocy. Przez lekko uchylone okiennice można było dostrzec wnętrze starego domu i zobaczyć jego mieszkańców. Od tego niezwykłego widoku biło cudowne ciepło. Miało się nieodpartą chęć, żeby zapukać do drzwi i dołączyć do domowników.

Pośrodku dużego pokoju stała choinka, której zapach roznosił się po całym domu. Dziesiątki lampeczek i przecudne ozdoby były dumą dzieci. Przy choince stał stół przykryty białym obrusem. Na nim równo ułożona biała zastawa dla każdego gościa. I jedno puste miejsce czekające na zbłąkanego wędrowca. Przecież zawsze ktoś mógł zapukać do drzwi. Pod obrusem gospodarz domu ukrył siano i biały opłatek na pamiątkę wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat. W tle radosnych rozmów słychać było kolędy. Wszystkim towarzyszyła ta sama myśl: to spełnienie marzeń o ciepłym domu i rodzinie, które pozwoli pokonać wszystkie trudności na krętych drogach życia.

Tak właśnie wspominam ten niezwykły dzień i nasz stary dom, który po tylu latach na nowo stał się miejscem dla zbłąkanych wędrowców. Przecież każdy człowiek czegoś się boi, kogoś kocha i coś stracił. Jesteśmy do siebie tacy podobni. Radość i szczęście są wyborem. Teraz już to wiemy. Ale musieliśmy przejść naprawdę długą drogę. Wszyscy ją przeszliśmy. Poturbowani przez życie, szukający swojego miejsca i kogoś, kto poda pomocną dłoń i powie, że już nigdy nas nie opuści.

Szczególnie ja, Alicja Pniewska, właścicielka starego domu i pani swojego życia. Wreszcie mogę tak o sobie powiedzieć. Jeszcze rok temu moje życie ani odrobinę nie przypominało obecnego. Wtedy myślałam tylko o tym, że ktoś zabrał mi prawo do szczęścia, a ja nie mam już siły o nic walczyć. Nie miałam nawet siły do życia. Chciałam zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Wtedy widziałam tylko jedno wyjście, ale na szczęście niektóre życzenia się nie spełniają.

W moim kominku dopala się właśnie skwierczący ogień. Jeszcze przed chwilą jasne płomienie zdawały się szukać ucieczki. Teraz zapadła cisza. Jest tak błogo. W powietrzu wciąż unosi się zapach pomarańczy i goździków. Rozalka i Michałek poustawiali swoje kompozycje w całym domu. To oni odpowiadali za świąteczne dekoracje i ustrojenie choinki. Dzięki dzieciakom te ostatnie święta były czasem tak niezwykłym. Dzisiaj mija dokładnie miesiąc od Wigilii, kiedy zasiedliśmy w komplecie przy świątecznym stole. Pamiętam doskonale każdą sekundę.

– Zuzia mówi, że Święty Mikołaj nie istnieje, bo go jeszcze nigdy nie widziała. – Michałek od rana wyczekiwał najważniejszego gościa. W liście do Świętego Mikołaja skromnie wyjaśnił, że był w tym roku nadzwyczajnie grzeczny. Nawet wspomniał, że dzięki niemu powstała nowa rodzina! Mój mały chłopiec!

– Michałku, Święty Mikołaj co roku odwiedza Zuzię i Zosię zawsze wtedy, gdy już smacznie śpią. Przecież ma bardzo dużo pracy w Wigilię i nie może wszystkich odwiedzić przy kolacji. Po prostu by nie zdążył – tłumaczyła Dorota z niezwykłym spokojem. Razem z Maćkiem i dziewczynkami byli najbardziej wyczekiwanymi gośćmi w starym domu.

– Czyli jest szansa, że do nas dzisiaj naprawdę przyjdzie?

– Michałek szukał sposobu na ściągnięcie do domu radosnego staruszka.

– Masz moje słowo, że przyjdzie. A ja zawsze słowa dotrzymuję, prawda? – wtrąciłam swoje trzy grosze, widząc wielkie strapienie na twarzy mojego chłopca.

– Bo jesteś najlepszą mamą Alicją pod słońcem!

– Rzucił mi się na szyję i obsypał słodkimi jak miód pocałunkami. Zawsze będę powtarzać, że spotkanie Michałka było najlepszym prezentem, jaki kiedykolwiek dostałam od życia.

– A dziadziusia też kochasz? – zapytał nieśmiało Henryk Sokolski.

Siedział pod kaflowym piecem i miał zamknięte oczy. Ubrany odświętnie, z przystrzyżonymi włosami i brodą wyglądał jak mędrzec z dawnych baśni i legend. Doskonale wiedziałam, co też może zaprzątać jego myśli.

Skoro świt przyszedł do starego domu, by snuć opowieści o Wigilii, którą przeżył w obozie razem z moim dziadkiem Janem i innymi więźniami. Nawet w tym piekle chcieli stworzyć chociaż na chwilę namiastkę domu i rodzinnej świątecznej wieczerzy. Wigilijnym daniem były skórki chleba, które więźniowie gromadzili przez kilka dni. To był symbol ich jedności w tych trudnych chwilach i olbrzymiej nadziei, że kolejne święta spędzą ze swoimi rodzinami. Ale tylko wybrani mieli to szczęście. Sokolski był jednym z nich. I mój dziadek, któremu także dane było wrócić do domu.

– Kocham cię, dziadku, tak bardzo, ile jest patyków w lesie! Na całym świecie! Jesteś najlepszym dziadkiem pod wszystkimi kometami kosmosu!

– Dziecko drogie, ja już wszystko mam, a nawet więcej.

Henryk otworzył zmęczone oczy i spojrzał na Michałka wzrokiem pełnym szczęścia i wdzięczności.

Nadszedł ten niezwykły czas. Wieczerza wigilijna. Michałek z dziewczynkami wypatrzyli na niebie pierwszą gwiazdkę i tradycji musiało stać się zadość. To był uroczysty moment. I bardzo wzruszający. Ze śnieżnobiałym opłatkiem w dłoni podchodziliśmy do siebie, by nawzajem życzyć sobie tego wszystkiego, cze go wyczekiwały nasze serca. Czas na moment wstrzymał swój bieg. Ściany starego domu nasłuchiwały naszych życzeń i wyznań. Były świadkiem spojrzeń pełnych miłości, szacunku i troski. Takie chwile zapamiętuje się na zawsze…

Na pięknie udekorowanym stole kusiło dwanaście świątecznych potraw. Wszyscy mieli swój udział w ich przygotowaniu. Niektóre sama wyczarowałam, a inne wyszły spod ręki babci Jasi, Dorotki i Adasia. Pani Irenka też nam zrobiła miłą niespodziankę i przyniosła jeszcze kapustę z grochem i grzybami. Był oczywiście kompot z suszonych owoców, kluski z makiem, duszonka z dorsza, sabelwon, bliny, kapusta z grzybami, żur wigilijny, ziemniaki z kurkami, barszcz czerwony i wiele innych potraw.

Zasiedliśmy do stołu. Patrzyłam na moją rodzinę i przyjaciół jak na największy cud świata. Ile razy przyrzekałam sobie, że jeszcze kiedyś będę mieć blisko osoby, dla których jestem ważna? Jak często siedziałam sama pośród ciemnej nocy i wyglądając

przez okno, zastanawiałam się, czy gdzieś na świecie jest ktoś, kto czuje tak jak ja? Czy są ludzie, dla których najważniejsza w życiu jest rodzina? Teraz już znam odpowiedzi na te pytania. Mam to, czego tak szukałam przez całe życie. Mam swój stary dom i swoją rodzinę.

– Babciu! Jeśli jednak zostaniesz sama z Jowiszem, to pamiętaj, o co cię prosiłem. – Michałek od kilku dni nie mógł się zdecydować, czy iść ze wszystkimi na pasterkę, czy może jednak zostać w domu i o północy porozmawiać z ukochanym kotem.

– Pamiętam, moje serduszko. Mam zapytać, czy Jowisz lubi, jak go bujasz na huśtawce.

– Babciu, a ode mnie zapytaj go, czy lubi, jak mu wiążę na szyi czerwoną kokardę. – Rozalka także wierzyła, że o północy Jowisz przemówi.

– Już nie męczcie babci. Jowisz na pewno powie jej coś ciekawego. A teraz jedzcie, bo zaraz będą…

– Prezenty!!! – odpowiedziały dzieci chórem. – Mikołaj je zostawił? – dopytywały.

– Tak, był w waszym pokoju i zostawił je na łóżkach. Musiał wejść przez komin.

No i się zaczęło! Najpierw było marudzenie, że Święty Mikołaj nie jest do końca w porządku, bo dzieciaki napisały przecież tyle listów, a on się nawet osobiście nie pofatygował z nimi porozmawiać. Potem było dochodzenie – jak to możliwe, że tak gruby staruszek zdołał wejść przez komin. Wszyscy dwoili się i troili, by sensownie wszystko wytłumaczyć. Zadanie było trudne, ale udało się!

Ja dostałam od dzieci niezwykły prezent! Piękną kompozycję z płatków suszonych kwiatów! Maluchy same to wymyśliły! Jak przyznał potem Michałek, w lecie nazbierali płatków kwiatów i powkładali do książek, żeby się zasuszyły.

– To taki ogród na zimę. Żeby nie było ci smutno, że do lata jeszcze tak daleko. – Michałkowi aż się oczy świeciły ze szczęścia. Nie przypuszczał, że ich niespodzianka

zrobi na mnie tak duże wrażenie. Aż się popłakałam!

– Oprawię w ramki i postawię na biurku. Teraz u mnie przez cały rok będzie lato!

Wieczór wigilijny minął pod znakiem szczęścia. Każde nasze spojrzenie, gest, słowo – wszystko było bezcenne. A przecież to dopiero początek naszej wspólnej historii. Tylko od nas zależy, jak dalej będzie wyglądało nasze życie. Teraz już wiem, że szczęście jest tylko częścią miłości. Zwyczajnie trzeba się nauczyć o nie walczyć. Cierpienie także należy do miłości. Jest tłem dla szczęścia. To jest tajemnica miłości.

Pojechaliśmy na pasterkę. W domu została babcia Jasia i Henryk, zmęczeni po dniu pełnym emocji. Równo o północy rozpoczęła się msza w pniewskim kościele wypełnionym po brzegi ludźmi. Na ich twarzach widać było zadumę. Każdy w skupieniu przeżywał czas wielkiej nadziei. Nasze maluchy ustawiły się grzecznie przy stajence betlejemskiej i podziwiały ruchome figury. Były zachwycone! Dorota musiała jednak co jakiś czas strofować Michałka i dziewczynki. Wpadli na pomysł, że można co nieco poprzestawiać dekoracje w bożonarodzeniowej inscenizacji! A ja? Wtuliłam się w Adama i zamknęłam oczy. To była moja definicja szczęścia. Jeszcze rok temu wszystko wydawało się być złudnym marzeniem. To był trudny czas. Musiałam się podnieść i walczyć. O szczęście dla siebie. Dla innych. Dla nas. Było warto! Zwyciężyłam wszystko, co złe!

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Powieść można nabyć w księgarniach stacjonarnych oraz internetowych, na przykład:
Empik.com: http://www.empik.com/tajemnice-starego-domu-golebiewska-ilona,p1154784916,ksiazka-p
Aros.pl: https://aros.pl/ksiazka/tajemnice-starego-domu
Bonito.pl: https://bonito.pl/k-1107253-tajemnice-starego-domu
Ravelo.pl: https://www.ravelo.pl/tajemnice-starego-domu-ilona-golebiewska,p100630997.html
Taniaksiązka.pl: http://www.taniaksiazka.pl/tajemnice-starego-domu-ilona-golebiewska-p-958523.html
Platon24.pl: https://platon24.pl/pl/tajemnice-starego-domu/produkt-388822865
Gandalf.com: https://www.gandalf.com.pl/b/tajemnice-starego-domu/
Nieprzeczytane.pl: https://www.nieprzeczytane.pl/Tajemnice-starego-domu,product1033282.html
http://ilonagolebiewska.pl/2017/11/10/o-czym-sa-tajemnice-starego-domu/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *