I. Gołębiewska - zdjęcie okładkowe

Wywiad dla Biblionetka.pl


WYWIAD Z ILONĄ GOŁĘBIEWSKĄ dla Biblionetka.pl

Jak wygląda Twój proces twórczy – od inspiracji i pomysłu do ukończenia książki?

Najpierw musi być taka iskra, która spowoduje, że na jakiś temat, osobę, zdarzenie szczególnie zwrócę uwagę. A to przydarza mi się dosyć często, ponieważ myślę, że jestem typem obserwatora. Skupiam się na ludziach, na tym, co robią, jacy są, co ich angażuje, w jaki sposób dokonują wyborów. Na pewno jest to związane po części z moją pracą zawodową, w której centrum zawsze jest człowiek, w wieku od przedszkola do seniora. Uważam to za swój bardzo mocny punkt, ponieważ praca z ludźmi daje mi szansę ciągłego dostrzegania nowych tematów do powieści. Tak jak dla fabuły książki szukam tematów i inspiracji, tak nie muszę wymyślać bohaterów. Raczej korzystam z doświadczenia zawodowego i postaciom literackim dobieram cechy realnych osób. Zatem najpierw jest pomysł, z którym zazwyczaj muszę trochę „pożyć”, przyzwyczaić się do niego, zastanowić się, czy jest dobry. Następnie dobieram bohaterów i nadaję im określone cechy, pamiętając o tym, że mają być tacy, jakimi my jesteśmy na co dzień. Czyli niezbyt idealni! Ten etap może mieć różny przedział czasowy: kilka lat, rok, miesiąc, nie mam tu żadnej reguły. Jako że piszę powieści wielowątkowe, zawsze muszę mieć zrobiony plan. Przynajmniej ramowy. Zazwyczaj w trakcie pisania wiele w nim zmieniam, ale takie ramy są jak rozkład jazdy i ułatwiają pracę. Gdy zasiadam do napisania powieści, wiem dokładnie ile będzie miała stron, rozdziałów. To bardzo organizuje pracę. Wyznaczam też sobie czas na jej napisanie, na przykład cztery, pięć miesięcy. Nie wiem jak inni pisarze, ale ja potrzebuję ciszy. Zazwyczaj piszę nocami, to idealny czas na skupienie, zebranie myśli i zatopienie się w fabule powieści. Nikt nie zadzwoni, nie napisze. Czasami odrywam się od komputera i widzę, że właśnie wschodzi słońce. Gdy kończę pisanie książki, wtedy odkładam ją na tydzień, dwa. Z perspektywy czasu inaczej patrzy się na tekst niż zaraz po jego napisaniu. W ten sposób pracowałam nad Powrotem do starego domu i Tajemnicami starego domu oraz nad innymi powieściami, które czekają w kolejce do wydania.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na Twojej stronie możemy przeczytać, że postanowiłaś zostać pisarką w wieku 5 lat. W którym momencie dziecięce marzenie przerodziło się w karierę pisarską?

Pisanie to moja ogromna pasja i tego słowa będę się trzymać. Do dzisiaj cała rodzina przypomina mi jak po piątych urodzinach zapytana przez dziadka kim będę jak już dorosnę, odpowiedziałam pewnie, że nauczycielem i pisarką! Jak widać, słowa dotrzymałam i to, co było dziecięcym marzeniem, zostało zrealizowane. Ale z perspektywy czasu widzę, jak wiele musiało się zdarzyć, bym dotarła do tego etapu życiu, w którym obecnie jestem. Dosyć długo szukałam swojego sposobu na życie. Próbowałam nowych prac, aktywności, ponieważ miałam w sobie przekonanie, że coś ważnego może mi umknąć. Liczyłam na to, że trafię do miejsca pracy, które da mi wiele satysfakcji, a przede wszystkim pozwoli ciągle się uczyć i rozwijać. Różnie z tym wychodziło. Zawsze moja praca była związana z ludźmi i z pisaniem. Teraz już wiem, że to mój klucz do sukcesu. Kierowałam się intuicją i zasadą, że wybrane zajęcie powinno dać mi satysfakcję. Tak było z pisaniem. Pisałam, ponieważ to dawało mi niesamowitą radość i spełnienie. Zaczynałam od poezji i bajek dla dzieci w gimnazjum, na studiach były teksty naukowe, na koniec powieści. Teraz swobodnie poruszam się między gatunkami, ale najbardziej lubię powieści. Zawsze podkreślam, że moje pisanie powstało z tęsknoty za opowiadaniem historii. Wiele razy szłam w teren, rozmawiałam z ludźmi, robiłam wywiady, poznawałam niesamowite historie. Z tego powstawał artykuł na ponad dwadzieścia stron, ukazywał się w druku i na tym sprawa się kończyła. A we mnie był bunt, że tyle zebranych historii gdzieś leży w szufladzie i nic się z nimi nie dzieje. Stąd pomysł na pisanie powieści obyczajowych. Chcę opowiadać życiowe historie.

Jesteś bardzo aktywną osobą – pracujesz zarówno z dziećmi i młodzieżą, jak i z dorosłymi i seniorami, publikujesz książki i artykuły naukowe, należysz także do Światowego Stowarzyszenia Poetów. Jak znajdujesz na to wszystko czas i energię? Twój sekretny sposób na naładowanie baterii to…?

Kontakt z naturą! Wychowałam się na wsi i wracam tu w każdej wolnej chwili. Pośród przyrody czuję, że żyję świadomie, bez pośpiechu, mogę skupić się na sprawach dla mnie najważniejszych. Mam swoje podwórko, łąkę, las. I stary drewniany dom w Pniewie, który zawsze będzie stałym punktem w moim życiu. Ponadto doszłam do takiego momentu, że robię już wyłącznie to, co sprawia mi wiele satysfakcji. Dobieram zajęcia zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Jednak sporo musiało się wydarzyć w życiu zawodowym i prywatnym, by nabrać takiego dystansu do pracy i codziennego funkcjonowania. Jestem zwolenniczką bardzo świadomego życia i stawiania na siebie, w takim sensie, by realizować swoje pasje, marzenia, dawać sobie na wszystko czas i wciąż próbować nowych zajęć. Kto wie, może któreś szczególnie przypadnie do gustu? Do tego dochodzi skuteczna organizacja czasu i można wszystko ze sobą pogodzić.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdybym nie została pisarką, to zostałabym…?

Tym kim jestem… wykładowcą, trenerem, szkoleniowcem. Tak czy inaczej byłaby to praca z ludźmi. Pisanie jest samotniczym zajęciem, a ja potrzebuję mieć kontakt z ludźmi. A poza tym na bieżąco mogę szukać inspiracji, słuchać opowieści, uczyć się od nich, poznawać nowe sposoby patrzenia na świat. A po drodze na pewno spróbuję wielu różnych prac i zajęć, by przekonać się, że zawsze jest czas i miejsce na szukanie nowych możliwości. Liczę na spore niespodzianki od losu.

Świetny debiut, dwie powieści w jednym roku – Twoja pisarska kariera rozwija się w zawrotnym tempie. Jakie masz dalsze plany literackie?

Jak już coś robię, angażuję się w to maksymalnie. Pisanie powieści nie było moim mocno przemyślanym wyborem. Raczej jest efektem różnych zdarzeń w życiu i tego, że pisze odkąd tylko pamiętam. Swoją pierwszą powieść napisałam w wieku dwudziestu dwóch lat. Miałam nawet wydawcę. Jednak wtedy zależało mi na czymś zupełnie innym i postanowiłam poczekać na bardziej dogodny czas. Dziś uważam, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Nabrałam dystansu do pewnych spraw, doświadczyłam życia, poznałam wielu ludzi, co przełożyło się na powieści jakie piszę. Są bardzo życiowe i bliskie codzienności. Plany mam, można powiedzieć bardzo rozbudowane. W 2018 mam nadzieję zaskoczyć czytelników ciekawymi premierami. Będą to wielowątkowe powieści obyczajowe. Marzę również o wydaniu swoich bajek i opowiadań dla dzieci i młodzieży. Proszę trzymać za mnie kciuki!

Twoje powieści są mocno osadzone we współczesności, ale jednak są też tęsknym spojrzeniem na czasy, które odchodzą w zapomnienie…

Jestem zdania, że przeszłość nasza czy naszej rodziny bardzo mocno wpływa na to, kim jesteśmy i co robimy w życiu. Podstawą do takiego twierdzenia jest moja praca zawodowa. Pracuję z dziećmi i dorosłymi. Jestem zdania, że dzieciństwo determinuje całe życie. Daje bagaż, który albo będzie nam ciążył albo da możliwości do lepszego funkcjonowania. Pracuję też z seniorami i zawsze jak z nimi rozmawiam, to powraca kwestia dzieciństwa i jego roli. Poza tym przeszłość rodziny. Jest takie powiedzenie, że człowiek jest rozliczany do piątego pokolenia wstecz. Jest w tym dużo prawdy. Płacimy za wybory rodziców i dziadków. Innym razem chwalimy się nimi, bo na przykład coś osiągnęli. Tak czy inaczej, przeszłość upomina się o nas każdego dnia. O tym piszę w swoich powieściach. Jest też tęsknota za minionymi czasami, ponieważ z pewnej już większej perspektywy życiowej zupełnie inaczej patrzy się na to, co już było. Takim bardziej przychylnym okiem. Wraca się myślami do miejsc, ludzi, zdarzeń, które były dla nas ważne.

Podejmujesz tematy związane z rodziną, relacjami, które budują człowieka, z szukaniem siebie, które jest związane z odkrywaniem swojej tożsamości poprzez pryzmat historii rodzinnej. Co w Twoim życiu stanowi punkt odniesienia?

Na pewno rodzina, dom, ale też ogromny respekt wobec swoich planów i marzeń. Wiele dla mnie znaczy to, co wyniosłam z domu. Szczególnie ważne było wczesne dzieciństwo. Miałam bardzo serdeczne relacje z dziadkami. Przeżyli wojnę, mieli dosyć trudne życie, bardzo ciężko na wszystko pracowali. Uwielbiałam słuchać ich opowieści o wojnie, o trudach życia, ich młodości i przyjaźniach. Wychowałam się na Kurpiach. To region, gdzie bardzo ważna jest tradycja i więzi rodzinne. Dziadkowie wzbudzili we mnie potrzebę poszukiwania ciekawych historii. Byli przykładem, że jak człowiek ma wielkie pasje, to łatwiej mu żyć. Dużo czytali, zajmowali się rękodziełem, prowadzili gospodarstwa rolne. Pokazali mi piękno regionalnej tradycji i kultury. Mój dziadek, Henryk, był w obozie zagłady, cudem ocalał. Jego historia pokazuje, jak wiele może znieść człowiek i mimo wszystko zachować radość życia. Gdy mam gorszy dzień myślę o tym, że tak naprawdę moje problemy są błahostkami w porównaniu do tego, z czym oni musieli się zmierzyć.

Co prywatnie czyta Ilona Gołębiewska?

Ostatnio czytam mnóstwo biografii. Nawet tu wychodzi ze mnie ogromna potrzeba poznawania ludzkich historii. Największe wrażenie zrobiła na mnie przeczytana niedawno biografia Walta Disneya. Kto by pomyślał, że człowiek uznawany za geniusza przemysłu rozrywkowego w historii, legendę animacji i filmu, nie został przyjęty na studia, czy był wielokrotnie wyrzucany z pracy, a jako  powód podawano brak kreatywności! To pokazuje jak wielka może być pasja człowieka, ile na jej drodze pojawia się przeszkód i jak bardzo trzeba czasami walczyć o swoje marzenia, by wreszcie osiągnąć upragniony sukces. W każdej dziedzienie, bez wyjątku. Mocno interesuję się również tematem II Wojny Światowej, szczególnie zagadnieniem obozów zagłady, stąd czytam wiele relacji i biografii osób, które doświadczyły tych tragicznych wydarzeń. Ponadto czytam wiele książek o kobietach, które miały duży wpływ na historię świata, były odważne i jako pierwsze przetarły szlaki w wielu dziedzinach. Podziwiam je, są dla mnie ogromną inspiracją.

Którzy pisarze wywarli największy wpływ na Ciebie jako pisarkę?

Mam kilku ulubionych, ale największy wpływ miała i ma na mnie proza Marii Kuncewiczowej. Ta fascynacja tekstami pisarki również nie pojawiła się przypadkowo. Byłam wtedy jeszcze na studiach i bardzo interesowałam się tematem starości, jednak nie w aspekcie biologicznym, a tym społecznym i kulturowym. Nie chciałam pisać kolejnej książki o tym, czym jest starość i co z niej wynika. Wpadłam na pomysł, że owszem napiszę o starości, ale jako przykład jej przedstawiania podam teksty wybranego pisarza. Wtedy zupełnie nie wiedziałam, kto to mógłby być. Z pomocą przyszła mi moja pani promotor, która poleciła książki Marii Kuncewiczowej mówiąc, że autorka w swoich tekstach porusza temat człowieka na różnych etapach życia, w tym szczególnie w starości. Zaczęłam szukać jej książek i tu natrafiłam na pierwsze niepowodzenie. Nigdzie ich nie było. W bibliotekach niedostępne, z kupieniem również był problem. Chodziłam zatem do Biblioteki Narodowej i czytałam na miejscu. Po tygodniu miałam tego serdecznie dosyć. Pamiętam jak wyszłam zniechęcona z biblioteki i właśnie podejmowałam decyzję o zmianie autora, na tekstach którego opiszę starość. Jednak po drodze zaszłam do małej, dzielnicowej biblioteki, którą odwiedzam od lat. Na regale z książkami do kupienia za złotówkę stały wszystkie działa Marii Kuncewiczowej! Cała kolekcja Instytutu Wydawniczego PAX! Mało tego, praktycznie co druga książka była z autografem pisarki! To zrządzenie losu sprawiło, że powstała moja książka „Obraz starości w prozie Marii Kuncewiczowej”. Poznałam warsztat pisarki, styl narracji, sposób budowania sylwetek bohaterów. A było naprawdę na czym się uczyć, ponieważ Kuncewiczowa to prekursor psychologizmu w literaturze. Jej bohaterowie są wiarygodni. 

Wywiad przeprowadziła Dominika Dubielecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *